Na nieodległym portalu toczyła się dyskusja, której z różnych powodów już nie przeczytacie. Wywołała ją taka oto konstatacja: ciężko jest zacząć grać w „Legendę pięciu Kręgów”. Panuje bowiem opinia, że jest to gra wymagająca, kulturoznawcza nieomal, adresowana do japonistów, w której każde nierozważne słowo grozi śmiercią postaci.
Oczywiście, jest to opinia fałszywa.
Słyszy się ją jednak na tyle często (a przynajmniej tak powiadają), że być może pora się z nią rozprawić. Już niedługo nastąpi przecież premiera podręcznika do trzeciej edycji „L5K”, który być może da wam okazję, by spędzić kilka chwil w Szmaragdowym Cesarstwie Rokuganu. Jak się okazuje, wejście do tegoż zagradzają ostre skały ortodoksji i mielizny stereotypów. Dlatego chciałem zaproponować wam mapę. Od dziś, aż do premiery podręcznika zajmę się na naszym blogu tylko jednym problemem:
Jak zacząć grać w „Legendę pięciu Kręgów” i nie popełnić przy tym seppuku?
***
Pierwsza, podstawowa kwestia, która pozwala rozbroić groźny, pełen japońskich nazw podręcznik, sformułowana została w maksymie, która co i rusz powraca w sporach doświadczonych miłośników Legendy: otóż, Rokugan to nie Japonia. Mimo wszelkich podobieństw, mimo samurajów i kwitnących wiśni, kimon, katan, ozdobnych karpi, ceremonialnych ukłonów i bezpańskich roninów, o tym jednym powinniście pamiętać zawsze. Więc jeżeli chcecie zacząć przygodę w Szmaragdowym Cesarstwie, na początek dobra rada: zapomnijcie o wszystkim, co wiecie o Japonii.
W niczym wam ta wiedza na początek nie pomoże. Ba, może przeszkadzać. Bo jeśli naprawdę pasjonujecie się japońską kulturą, Rokugan co najwyżej was rozdrażni. Wyda się tworem niedouczonych autorów z bożej łaski, którzy kiedyś przy piwie wysłuchali półgodzinnego wykładu o Kraju Kwitnącej Wiśni, który zaraz zapomnieli. Nie spodoba wam się, że Rokugan jest ulepiony ze stereotypów.
Widzicie bowiem, świat „L5K” w takim samym stopniu wykorzystuje faktyczną tradycję Dalekiego Wschodu, co nasze, europejskie o niej wyobrażenie. Rokugańscy samuraje więcej mają wspólnego z popkulturowym obrazem japońskiego wojownika: honorowego mistrza miecza ze śmiesznym koczkiem, który grzecznie się kłania i potrafi odciąć skrzydełka lecącej musze, niż autentyczną szlachtą Nipponu. Otaczająca ich kraina również wygląda jak z pocztówki, pełna papierowych domków, strzelistych świątyń, niebotycznych gór i kwitnących śliw. I po niej właśnie wędrują gracze, wcielający się w uprzejmych, zabójczych, stereotypowych wojowników, dworzan, czy czarowników rozmawiających z duchami. Broniący wieśniaków przed bandytami, swojego pana przed intrygami wrogiego Klanu, całego Cesarstwa wreszcie przed najazdem złowrogich mocy, które mogą nie tylko zabić (to przecież dla samuraja pestka!), ale skazić jego duszę, by nigdy nie dołączył do przodków.
Akcja gry nie dzieje się w Japonii, więc żeby zacząć w ogóle nie trzeba się na kulturze Kraju Kwitnącej Wiśni znać. Wystarczy, jak widzicie, orientować się w kilku popularnych kliszach, z którymi przecież każdy kiedyś się zetknął. Świadomość, że wojujące Klany, okres potęgi cesarskiego dworu oraz czasy honorowych roninów rozdzielają w Japonii całe stulecia będzie tylko zbytecznym balastem. Z równym powodzeniem możecie burzyć się, że Rokugan jest państwem kontynentalnym, a nie archipelagiem. A to przecież nieważne – znacznie istotniejsze jest, że dzięki „Legendzie pięciu Kręgów” można być jak Samuraj Jack w świecie, który takich właśnie bohaterów kocha najbardziej.
Ale! To nie znaczy, że gra nie ma z Japonią nic wspólnego, że jest tylko oszukańczym systemem fantasy, który elfy i krasnoludy poprzebierał w kimona. O tym jednak, jak zadomowić się w jej orientalnych realiach i nie pozwolić się im przytłoczyć, pomówimy następnym razem.
tzm
Tags: Jak zacząć, L5K
